Posty

Wyświetlam posty z etykietą refleksja

Człowiek vs Samotność

Obraz
Zbyt dobrze działająca wyobraźnia tworząca ideały. To może wiele popsuć wbrew pozorom. Coś sobie tworzysz, coś sobie zakładasz, wymyślasz i w końcu tym żyjesz. I czasami ciężko o tym zapomnieć. To nawet nie kwestia zapomnienia, gdy tym żyjesz... Nie końcówka roku zmusiła do refleksji, to nie będzie publiczny rachunek sumienia mój czy społeczeństwa. Każde słowo tutaj podyktowane było i będzie historiami ludzi. Wszystkich. Każdy ma wyjątkową historię do opowiedzenia, ale nie zawsze chce się uzewnętrzniać. Tylko my, jako słuchacze musimy się nauczyć to odbierać w odpowiedni sposób. Będac słuchaczem, obserwatorem, kimś raczej z boku o wiele lepiej poznaje się ludzi tak naprawdę, niż znajdując się w centrum zdarzeń. Naprawdę byłam zaskoczona, gdy przekonałam się, że każdy jest na swój sposób samotny. Myślałam, że to przywilej. A tak naprawdę niektórzy lepiej zalepiają pustki. Każdemu brakuje kogoś , czegoś , może wiary w kogoś , w coś . Warto ukazywać słabości? Trzeba uważać przy...

Mało ambitnie zbieram siły

Obraz
Nie dosypiam, za chwilę mega ważne egzaminy, przygotowania do matury trwają, to ja może coś napiszę. Czasem tak jest, że gdy wyciągnę i położę przed sobą wszystko, co muszę zrobić, w głowie szybko układam plan i porządkowuję sobie co zrealizuję. Nie minie 5 minut, a w głowie kolejne refleksje i wtedy produktywność oraz chęci szlag trafia. Zatem czytam. Wiersze, artykuły, recenzje, fragmenty książek. Dużo czytam, w zasadzie nieistotne co tak naprawdę. A potem piszę. Nieważne gdzie. Tak muszę. Tak mam. Inaczej nie działam, jak powinnam. To takie trochę moje zasilanie. Nie wiem, co jesienna chandra ma z tym wspólnego. Ludzie mówią, że sporo. Ale co ci ludzie w sumie wiedzą. Wiedzą, jak się dowartościować przez złe samopoczucie innych. Cieszę się, że mogę się przydać. Luz, mi też się zdarza. Generalnie nie życzę nikomu źle, niech wszystkim wiedzie się dobrze. Ale mnie powinno powodzić się lepiej. No ale chandra. Czy ja wiem, czy to ona? Jestem jednym z niewielu przypadków, gdzie jesie...

J'ai tué ma mère

Obraz
Nie ja. On. A zrobił to genialnie. Od zawsze go uwielbiam; jego odpowiadanie w filmach na pytania, dla niego najważniejsze, z jakimi spotyka się w życiu, jego delikatność, ale i dojrzałość, jego artyzm i niezależność. Zdeklarowany homoseksualizm nie przeszkadza mu w mówieniu o miłości nie-homoseksualnej. Jest uroczy w tym co robi, jest wyrazisty. Jest Kanadyjczykiem, moim zdaniem, o francuskiej naturze. Artysta. Xavier Dolan. W każdym filmie porusza tematykę miłości i seksualności. Robi to w przepiękny sposób, ale jego filmy postrzega się generalnie nie, jako filmy piękne, a nietypowe. Każdy z nich odbierany zostaję nieco sensacyjnie. Tworzy filmy codzienne, współczesne, cudowne. Jego twórczość nie musi się podobać, ważne, że dociera. Ważne, że nie dociera do wszystkich. Z tym, że ja nie o nim chciałam. Bo może to ja jestem złym dzieckiem, a Jej nie mogę postrzegać w kategorii dobra, czy zła. Ważne, że jest. Z tym, że pomogłoby wzajemne zrozumienie. Ale do tego potr...

Tak, to dziś.

Obraz
To jeden z tych dni, teoretycznie skłaniających do przemyśleń. To jeden z tych dni, które powinny być ambitne. To jeden z tych dni, które męczą. To jeden z tych dni. Każdego z nas to dopada. Melancholia i uczucie, gdy szukamy sensu. Mamy plany, coś, wydaje nam się, poukładanego, a nagle następuje obrót o 180 (a nie, o zgrozo, jak myśli większość - 360) stopni. Wychodzi moja natura perfekcjonistki i realistki.  Marzenia, to jedno, ale plany, które się ma bez dwóch zdań muszą zostać zrealizowane. A bywa różnie. Ludzie są różni. Jedni potrafią uskrzydlić nas i nasze marzenia, drudzy zrzucą nas na dno nie przejmując się totalnie. Nasze życie jakie zróżnicowane. Raz idziemy chodnikiem usłanym różami, następnie kroczymy już raczej po mniej przyjemnych ścieżkach.  Los? Przypadek? Nie sądzę i mówię całkiem serio. Wszystko jest gdzieś zaplanowane. Egzystencja ludzi przyczynowo-skutkowa. To, że zmienisz swoje życie, nie oznacza, że pozmieniałeś plany odgórnie narzu...

It's nice to be in the dark, right?

Obraz
Samotny człowiek ma problem z mówieniem, rozmowami. Albo z ludźmi - jak kto woli. Mam na myśli prawdziwe, głębokie rozmowy o wewnętrznych problemach, które siedzą od tygodni, miesięcy albo od lat, a przykrywane kolejną warstwą kurzu przestają grać główne role w naszym życiu.  Samotny człowiek w dziwny sposób odnajduje pomoc. Podobno gadanie do siebie jest spoko; gadanie do nieba, do marmurowej płyty - to już nawet ciut przerażające, ale pomaga. Ucieczka w sztukę. Ucieczka dosłownie, jak najdalej, od wszystkiego i wszystkich.  Samotny człowiek nie lubi, gdy ofiarowuje mu się pomoc. Jest silny, jak mało kto. Skrywa więcej niż może się wydawać, ale wcale mu to nie przeszkadza. Jak dotąd sobie radzi, więc z czym problem? Ratowanie świata dla samej idei...no powodzenia. Nikt nie lubi, gdy pokazuje mu się "lepszą", wydawałoby się, drogę. Chcąc nie chcąc każdy z nas składa się z takich dwóch warstw; takiej, która jest dla wszystkich i takiej, która jest tylko dla sieb...

Przepraszam, pomożesz mi mieć własne zdanie?

Obraz
To jak? Kto pomoże? Ostatnio zauważyłam, że tacy ludzie są niezbędni w naszym życiu! Czemu jesteśmy tak podatni na zdanie innych? Dlaczego strach jest jedyną, tak mocną emocją, że podporządkowujemy jej swoje życie? Boimy się; "co oni powiedzą?" , "co o tym sądzą?" , "a jak im się nie spodoba?" . Rzeczywiście, mamy problem. BO CO LUDZIE POWIEDZĄ? To zaczyna być śmieszne. Nie mówię o pomocy, przecież miliony razy pytamy kogoś o radę, jego zdanie; chodzi mi raczej o podporządkowywanie własnego zdania, pod czyjeś, żeby lepiej wypaść, żeby się dopasować, żeby nie zostać odtrąconym. Teraz to już przykre. Chcąc nie chcąc każdy z nas słucha opinii innych i bez dwóch zdań nie raz miał wątpliwości co do swojego zdania. A potem wybiera tak zwaną "bezpieczną opcję", no bo nie warto się przecież wychylać, po co? Jeszcze przestali by się z Tobą liczyć. Ciężko jest być odważnym. Ale tylko dzięki temu jesteśmy naprawdę wartościowymi ludźmi.  Ostatni...

Szacunek + Miłość + Akceptacja = Szczęście

Obraz
Rekolekcje. Ja bym miała odpuścić temat sam się nasuwający? Śmieszne. Zapraszam, choć ostrzegam, może być długo. :) Full Power Spirit przedstawili nam świadectwo. Swoją muzyką i słowami wypowiadanymi przez Mirosława Kirczuka. Nie powiem, byłam dość sceptycznie nastawiona. Rapsy których nie znam, w kościele, dwie godziny... Ale byłam też bardzo ciekawa jak to będzie wyglądać. Teraz stwierdzam, że jestem zachwycona. Jak to ja, zdążyłam się wzruszyć, zaśmiać w głos, za mocno bić brawo. Emocje. Dużo emocji. I dużo bałaganu w środku, który muszę w końcu ogarnąć. Czym jest szczęście ? Co daje nam szczęście ? Od tego się zaczęło. Podczas tych rekolekcji po prostu zdefiniowano nam szczęście . To prawdziwe, jedyne, zgodne z sumieniem i wcale nie ograniczające. Chciał być szanowany. Wszyscy chcemy. Chcemy być traktowani poważnie, dorośle. Musimy sobie na to zasłużyć. Na szacunek się pracuje. Gdy przestaniemy "dorosłość" wszystkim udowadniać, wtedy jesteśmy ludźmi dojrzałymi...

Pick a personality

Obraz
Bo możesz. Bo źle się ze sobą czujesz. Bo nie pasujesz do znajomych.  (Niestety/stety ominę gender, bo się nie znam, bo mnie to nie interesuję, bo mogę.) Ja tak głębiej chciałam. Wiele z nas jeszcze kształtuje w sobie określanie się w społeczeństwie. Mimo wszystko jest to mega trudne zadanie. Trudno jest żyć w zgodzie z samym sobą i z własnymi przekonaniami. A świat nam nie pomaga. Wygrywa silniejszy, a co za tym idzie, zdanie tego silniejszego. Nie każdy ma odwagę nie tyle wszystkiemu się sprzeciwiać, co po prostu mieć własne zdanie i mówić o nim. Jestem bardzo ciekawa ile z twarzy, które znam są prawdziwe. To takie trochę dopasowywanie się do ludzi, z którymi aktualnie się przebywa, do sytuacji. W zasadzie nic złego. Nikt nie jest "uniwersalny" . Musimy nauczyć się dopasowywać. Nie zmieniać, "bo tak będę przy nich lepiej wyglądać" , dopasowywać. Standardowym rozróżnieniem jest przede wszystkim internet - realny świat. To w internecie dajemy upust swoim pr...

Spokojnie, kiedyś się znajdę

Obraz
We wstępie dziękuję tym wszystkim, którzy po ostatnim wpisie nie szczędzili sobie słów krytyki ku mojej osobie. Naprawdę zawsze biorę sobie wszystko do serca, pod warunkiem, że ma ręce i nogi. Wiadomość w stylu...jakby to...że lekko się prowadzę naprawdę była zabawna. Drogi Obserwatorze,  jestem wdzięczna, że podzieliłeś się ze mną prywatnie tym spostrzeżeniem, nikt nie musiał czytać tych bzdur, skoro nie masz pojęcia o czym piszesz. To nie tak, że przeczytałam pierwsze słowa krytki i szaleję, serio. Cieszę się, że i do tego doszło! Ale niech to ma sens następnym razem. :) Także, nie krępujcie się! Chętnie z kimś się skonfrontuję, filozofowanie jest spoko! Nie wyrzucam tu przemyśleń, które gdzieś, kiedyś, od kogoś usłyszałam. Sama próbuję wypracować prywatne spojrzenie na świat. Nie ma opcji, na czymś będę się wzorować, moje poglądy z czasem ustosunkują się ku jednej ze stron, ale ja ciągle nad tym pracuję. Popełniam błędy, robię głupoty, piszę bzdury (według niektórych). Dl...

Powolna autodestrukcja

Nie móc zasnąć w pokoju pełnym myśli, to powolna autodestrukcja. Zdecydowanie nie polecana przeze mnie opcja, już lepiej tracić czas śpiąc. To tak a propos wczorajszej/dzisiejszej nocy. Obudziłam się po 24 i nie mogłam zasnąć. Nawet mój ukochany tak bardzo Tumblr nie był w stanie mnie zainteresować, na bloga nie miałam weny, a na kochanym Fejsbusiu sami ludzie, którzy nie zasługują na rozmowy ze mną o tej porze. Została mi muzyka. Jak wiadomo ludzie wrażliwi (jestem Artystką, opływam we wrażliwość) są bardzo emocjonalnie związani z każdą dziedziną sztuki, a muzyka ich nie opuszcza. Mnie wystarczy kilka znajomych dźwięków i tak jakby moje myślenie totalnie się zmienia, nie interesuje mnie TU i TERAZ, tylko CO BYŁO i CO BY BYŁO GDYBY. Zaczęło się niewinnie, od " To co dzisiaj spieprzyłaś Terelak?" ; jako, że po 10 znudziło mi się wyliczanie, zmieniłam temat. "Dlaczego mu nie pomogłaś?" Jak to nie? Cały czas z nim jestem, a On potrzebuje obecności i zrozumienia....

Zaczynam bredzić

Powoli tak się dzieje. Nie wiem, czy to są moje zwykłe dopowiedzenia, czy coś faktycznie w tym siedzi. To znaczy nic sobie nie wymyślam, ale z czasem wydaje mi się, że osaczam ludzi. Swoją nienawiścią i zbyt dosadnym realizmem przygniatam zalążki czyjegoś optymizmu. To odpycha. Zdecydowanie. Bo to wszystko przez ludzi. Tak, czuję się lepsza od zdecydowanej większości. Czuję się dorosła mając 17 lat. Niby powinno świadczyć to o dojrzałości. Natomiast wśród ludzi, wokół których się obracam to ewidentne odcięcie się od, moim zdaniem, dziecinady, a ich zdaniem, od szaleństwa i zabawy. Przykro mi, nie bawi mnie pierwszy lepszy kawał, nie będę się śmiała z każdego zdarzenia zabawnego dla przedszkolaka. Kurde, może ja się nie znam, może faktycznie jestem inna, ale chyba komizm w żartach inteligentnych nie polega na tym, że żart się tłumaczy, a jeśli ktoś śmieje się stale i nieustannie, to wcale nie świadczy o poczuciu humoru, przykro mi. Znów. Tak, naprawdę jest mi przykro że nie pasuje d...

Mój jeden raz

Mogę mówić o błędach młodości w wieku 17 lat? Jasne, że mogę! Generalnie tym razem na tapecie decyzje, które od pewnego czasu są nieodłączną częścią naszego życia. Nie trzeba było nawet popełniać błędów, przecież każde zdarzenie niesie ze sobą konsekwencje. Bardzo dociera do mnie "Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki." No jak nie, jak tak? Każde postępowanie inspirowane jest jakimś człowiekiem, lub wręcz powodowane przez zachowanie innego człowieka. Rzadko kiedy robimy coś tylko dlatego, bo tak sobie wymyśliliśmy nie patrząc na bodźce zewnętrzne. Może nie zdajemy sobie sprawy i działa tu podświadomość, ale tak jest. Zatem ludzie są tą przyczyną. Na tym etapie raczej nie oceniamy tego, co zamierzamy zrobić, bo jesteśmy tak wpatrzeni w plany, które już się zakorzeniły, że ocena jest mało ważna. Nasze działanie (tu nikogo nie zaskoczę, ale napiszę, żeby była ciągłość) jest typowym przebiegiem planów. Najczęściej wtedy też nie myślimy co robimy; skoro to jest teoretyczni...

#internet_friends #no_life #real_world_sucks

Troszku z dedykacją Ja tam życia bez internetu sobie nie wyobrażam. Do pewnego stopnia jestem uzależniona. Oczywiście zdaje sobie sprawę z ważniejszych rzeczy, ale, już abstrahując od źródła wiedzy, jest to miejsce do wyrażania siebie, swoich emocji. No i tak, ludzie publikują się w internecie, bo w realnym świecie nie są dobrze odbierani, nie są w ogóle odbierani i internet traktują, jako pewnego rodzaju ucieczkę? Czy może nawet nie próbowali i zamykają się przed światem ukazując siebie tylko tutaj? W każdym razie w internecie jest lepiej. Jest prościej. Wszystko możesz wcześniej przemyśleć sto razy, dokolorować, zretuszować. Możesz poczuć się lepszym. Często tylko w wyidealizowanym świecie możemy coś znaczyć, kogoś zainteresować, ktoś może nam ofiarować pomoc. Znajomości internetowe. Każda opiera się na innej relacji, od zakochania się w czyimś zdjęciu, przez zainteresowanie poglądami do chęci pomocy komuś. Każda z założenia jest czymś dobrym. Ale różnie bywa. Zakochaliśmy s...

Nienawidzę ludzi

"Nienawidzę ludzi, rzygać mi się chce, jak o nich wszystkich pomyślę." Powinnam sprecyzować. Przecież ile jest ludzi, którzy są dla mnie ważni i dla nich zawsze znajdę kawałek uśmiechu w najbardziej beznadziejne dni. Tych osób jest...no dwie są, tak, to sporo. Ale takie społeczeństwo. To jest niesamowicie smutne, że nie zdajemy sobie sprawy z grupowej odpowiedzialności, jaką bierzemy za głupotę, infantylność i niedojrzałość całości. A innego wyjścia nie mamy. Trzeba to dzielnie znosić.  Pomyśl sobie, jak głupi jest przeciętny człowiek, a teraz wyobraź sobie, że połowa ludzi jest jeszcze głupsza od niego. Gdzieś to przeczytałam i się przeraziłam. Oczywiście nie mówimy o wyształceniu, tylko, jak ja to lubię mówić, o życiowej głupocie ludzi. No bo jak można NIE OGARNIAĆ życia? Coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy mają tak płytkie perspektywy, spojrzenie, że nawet nie mogę się w nich utopić, żeby na to nie patrzeć. Jakby pomijam egoizm i to, że liczą się dla nich ...

Przyjaźń

Dziwna relacja, nie? Powinna być naturalna dla każdego człowieka. Odkąd w ogóle mamy kontakt z ludźmi świadomi czynów i słów wobec nich, odtąd zaczynamy czuć potrzebę, aby ktoś był nam bliski i by ten ktoś był z nami nieustannnie. Naturalną myślą jest myśl o tej osobie właśnie, naturalnym odruchem jest sięgnięcie po telefon i rozmowa, gdy chcemy się wyżalić albo opowiedzieć o tym, co przed momenten się wydarzyło.  Ostatnio doszłam do wniosku, że nie posiadam nikogo takiego. Może dla mnie PRZYJACIEL, to naprawdę dużo znaczące słowo, ale wiem, że gdy tak kogoś nazwę już tego nie pożałuję. Każdą osobę, którą każdy nazwałby przyjacielem u mnie znajduje mały minus przez który może być co najwyżej dobrym znajomym. Na przykład pewnej osobie nie powiem o wszystkim, nie mogę, mam dużo sekretów, innej nie wyżalę się, bo wiem, że mnie nie zrozumie, z kolejną nie będę się mogła dzielić swoim szczęściem i cieszyć, bo może ją to nawet zranić, a z jeszcze inną nigdy nie wyjdę, bo ta osoba pref...

Gdyby nie oni wszyscy...

Zdarzają się dni, kiedy popadamy w kompletną rozpacz. I nie zawsze potrafimy to kontrolować. Budzimy się (najczęściej wstajemy tego dnia lewą nogą) i już myślimy o tym, kiedy będziemy mogli z powrotem położyć się spać! W takie dni najczściej wszystkie negatywne emocje kumulują się w nas, wtedy jest największe prawdopodobieństwo, że przytrafi nam się coś niemiłego, złego. Jesteśmy rozkojarzeni, smutni, i potrzebujący bliskiej osoby, dobrego słowa, zrozumienia. I trzeba mieć naprawdę wiele szczęścia, aby w takim czasie znaleźć kogoś, kto będzie nam w stanie pomóc. Gdy jesteśmy właśnie tacy zdekoncentrowani, rozkojarzeni i rozbici chwytamy się bardzo często nawet brzytwy. Jest to jedyne, choć złudne, tymczasowe rozwiązanie naszych słabostek, problemów. Zwyczajnie  potrzebujemy się wygadać. Czujemy się samotni pośród zamieszania, które nas otacza. I nagle wyłania się światełko, które jest nam w stanie wskazać drogę. Na początku jest to dla nas nadzieja, czujemy się naładowani pozytywną...