Posty

Wyświetlam posty z etykietą HuczuHucz

Od słowa do słowa kończąc wrzaskiem

Obraz
Dlaczego ludzie uważają, że podejmowanie decyzji pod wpływem emocji są czymś złym? Przecież gdy czas właśnie mija i wydłuża się, my bardziej przyzwyczajamy się do zaistniałej sytuacji, a potem nie przykładamy tak dużej wagi, jak robiliśmy to parę dni wcześniej. Z jednej strony to dobrze, bo nie można być złym człowiekiem stale i wciąż, ale z drugiej pobłażamy niektórym sprawom i dajemy tej drugiej stronie do zrozumienia, że w zasadzie nic takiego się nie stało. Sami w to nie wierzymy, ale po pewnym czasie już tak wypada. Czemu ludzie tak robią? Czemu odpuszczają? Bo nie chcą stracić tej drugiej osoby? Być może. Samotność nadal dla wielu jest czymś przerażającym. Po coś jesteśmy tymi zwierzętami stadnymi. Pomijam skrajne przypadki, gdzie ludzie życia innego, niż w samotności, po prostu sobie nie wyobrażają, ale generalnie obecność drugiego człowieka (jakkolwiek) w naszym życiu jest jednak czymś normalnym. Czyli ten strach jest na tyle silny, że jesteśmy w stanie zmienić, a raczej u...

Krzyczysz, bo nie masz nic do powiedzenia

Obraz
Bynajmniej. Często. W sensie krzyczę. No bo krzyczę często. Ale w zasadzie dlatego, że nie umiem dotrzeć do niektórych, wydawałoby się bliskich dla mnie ludzi. Bezsilność zabija. Chcesz, ale no kurna nie możesz! Tłumaczysz, ale się nie da! Ja wtedy mocno powątpiewam. Założę się, że nie tylko ja tak czuję. Czuję, że to, co robię, co mówię, jest bez sensu tylko dlatego, że rozmówca, za przeproszeniem, jest ograniczony! Bez względu na wiek, pozycję, kolor kurde sznurówek w butach! Ograniczona zdolność rozumienia i poznawania. Wtłoczenie do rozumu jednej myśli i pozostanie przy niej do końca jest tak banalne, że odrzucenie innych słów i  myśli jest oczywiste. Mnie jest przykro, chcę to uporządkować, chcę tłumaczyć, chcę naprawiać. NIE. Nie i koniec! Nie da się. Za to odechciewa się bardzo szybko. Oddalamy się, nie tracimy więcej czasu, boimy się, zostawiamy wszystko. "Bywa różnie" . Mimo wszystko warto się spiąć chyba i ogarnąć społeczno-komunikacyjny bałagan wokół nas. Będzie...

7 billion people, 14 billion faces

Chyba nie muszę tłumaczyć, od razu mogę przejść do narzekania. Chociaż czy ja narzekam? Ja tylko jestem zrzędliwą smarkulą, która wolałaby zostać w swoim świecie każdego ranka, gdy musi zderzyć się ze smutną, szarą rzeczywistością i patrzeć na te fałszywe gęby z odbitym na czole: "I TAK NIC DLA MNIE NIE ZNACZYSZ, UŚMIECHAM SIĘ, BO COŚ CHCĘ". Nie żebym to u Was widziała! Gdzieżby tam! Dobra, nie jest źle, są przecież wyjątki, ale dzisiejszy świat opiera się na konsumpjonizmie --> zachłanności --> wyimaginowanym potrzebom materialnym --> zapomnieniu o drugim człowieku --> zaniku emocji, czy głębszych uczuć. Rzeczywiście, kolorowo się to nie przedstawia. Ale kto może w stu procentach temu zaprzeczyć? Tak jest;  'jak chcesz coś ode mnie, to nagle wiesz, gdzie mnie znaleźć!'. Oczywiście wszyscy jak jeden zaprzeczamy, że nie, że jak w ogóle można było tak pomyśleć?! Zabawne. Jakby z faktem nie będę się kłócić , ciekawi mnie bardziej, skąd się to wzięło? Bo ...