Posty

Wyświetlam posty z etykietą samotność

Mały własny świat

Obraz
To zagadnienie albo jest tak bardzo niezrozumiałe jeszcze, albo ludzie dziwnie od niego, "na wszelki wypadek" odstają, jakby to było coś zaraźliwego. Spokojnie, taki się człowiek rodzi, tylko dość istotne przeżycia życiowe są w stanie to zmienić.  INTROWERTYCY Podobno przeważają w społeczeństwie, ale ja tam nie ufam statystykom, co nie podają błędów. Nieistotne w zasadzie. Ja zawsze miałam wrażenie, że to grupa "wybrana". To nie byle kto. Nie każdy mógłby być introwertykiem. Nie ufam? Nie do końca, aczkolwiek kieruję się zasadą zdrowego rozsądku, jak również zasadą ograniczonego zaufania.  Nie współpracuję? Jeśli trzeba, to potrafię, aczkolwiek unikam "jeśli trzeba" . Wina perfekcjonizmu i chęci bycia dla siebie samej szefem i załogą. Nie zaprzyjaźniam się? I owszem, nie potrzebuję. Potrafię być bardzo przyjacielsko nastawiona nawet dla obcych mi osób, które czują, że mogą mieć we mnie oparcie, ale to będzie działać tylko w jedną stronę. Gdyby...

50% sukcesu

Obraz
Gdy masz wolne od ludzi, jakoś łatwiej dochodzisz ze sobą do porozumienia. Wolne od ludzi masz wtedy, gdy dochodzisz do wniosku, że nie są Ci potrzebni, a w zasadzie ich obecność, wsparcie, dobre słowo. Tylko nie uświadamiaj sobie, że oni się do tego nie nadają. Wszyscy wiemy, że tak jest, tylko po co się dobijać? Uświadomienie sobie swojej siły, jest cholernie ważne. Nie wierzę w przypadki, wierzę w jedną Siłę, która tym wszystkim kręci i zastanawiam się, co ja Jej takiego zrobiłam, że notorycznie się mści. Robi to znieczulając moich bliskich na moje problemy, znajdując mi zajęcia przeszkadzające mi w wypełnianiu własnych obowiązków, takie tam. Nie czuję się osamotniona i porzucona. Nie chcę zwalić swoich problemów, na coś, co według niektórych w ogóle nie istnieje, ale to wykorzystywanie moich, choćby najmniejszych potknięć, zaczyna być nie do zniesienia.  Zaskakujący (nie, w sumie nie, wszyscy wiemy, że tak jest, a mimo to, zawsze jesteśmy zdumieni) jest fakt, gdy jeśli...

Człowiek vs Samotność

Obraz
Zbyt dobrze działająca wyobraźnia tworząca ideały. To może wiele popsuć wbrew pozorom. Coś sobie tworzysz, coś sobie zakładasz, wymyślasz i w końcu tym żyjesz. I czasami ciężko o tym zapomnieć. To nawet nie kwestia zapomnienia, gdy tym żyjesz... Nie końcówka roku zmusiła do refleksji, to nie będzie publiczny rachunek sumienia mój czy społeczeństwa. Każde słowo tutaj podyktowane było i będzie historiami ludzi. Wszystkich. Każdy ma wyjątkową historię do opowiedzenia, ale nie zawsze chce się uzewnętrzniać. Tylko my, jako słuchacze musimy się nauczyć to odbierać w odpowiedni sposób. Będac słuchaczem, obserwatorem, kimś raczej z boku o wiele lepiej poznaje się ludzi tak naprawdę, niż znajdując się w centrum zdarzeń. Naprawdę byłam zaskoczona, gdy przekonałam się, że każdy jest na swój sposób samotny. Myślałam, że to przywilej. A tak naprawdę niektórzy lepiej zalepiają pustki. Każdemu brakuje kogoś , czegoś , może wiary w kogoś , w coś . Warto ukazywać słabości? Trzeba uważać przy...

Let's be alone together!

Obraz
Czy niektórzy ludzie nie powinni być sami? Mam na myśli osoby z właśną, niepodważalną opinią światopoglądową; osoby zbyt zawzięte i zbyt zamknięte. Niektórzy też zwyczajnie wolą być sami. Życie z drugim człowiekiem sporo od nas wymaga. Oczywiście zaraz wszyscy, jak jeden powiedzieliby, że skoro nie czuję tego, nie rozumiem, że związek polega na pracy i kompromisach, nie powinnam w ogóle się odzywać, bo przecież trzeba się nauczyć żyć razem,a to trwa. Jasne, tylko nie wszyscy muszą tego chcieć. Ja już długo nie robię tego, co powinnam i mocno wyznaję  "nie znam się, to się wypowiem" , dlatego właśnie piszę tutaj swoją kolejną polemikę ze światem. Nie zdawałam sobie sprawy, że pewne myślenie tak bardzo może zaburzyć światopogląd, relację z innymi, itd. Wiedziałam, że to wiele zmieni, na wiele mocno wpłynie, ale nie do tego stopnia. Jakby nie kryję się z pewnymi poglądami, ale poznałam dzięki temu moc podświadomości. To znaczy nie jestem fanatyczką w żaden sposób, ale pewne m...

Śpiący człowiek we mnie

Obraz
Lubię momenty, gdy ludziom wydaje się, że są krok przede mną, a tak naprawdę podążają za mną i wciąż ledwo ledwo. Zbyt pewni siebie zdają się być tacy zabawni. Śmiech przez łzy, bo czasem jest przykro. Ciężko tłumaczy się pewne rzeczy komuś, kto "wie lepiej" o co chodzi, dlaczego, z jakiego powodu, itd. Ja się wtedy wyłączam. Powtórzę się pewnie, ale tak strasznie nie lubię, gdy ludzie "nie umieją w życie" najczęściej przez to, że nie słuchają drugiej osoby. Czy to takie trudne? Trudna może być rozmowa na poważny temat. Tylko jak ma do niej dojść, gdy starając się coś przekazać wiesz, że zostaniesz zinterpretowany zupełnie inaczej, niż tego oczekujesz. To męczy po pewnym czasie. Chwilę można się pouśmiechać, ale za chwilę na chwilę potrzebujesz przerwy, jeśli nie chcesz wybuchnąć. Na moment obudzony we mnie człowiek z chęcią, nawet potrzebą rozmowy znowu poszedł spać. Nie dziwię mu się w sumie, jeśli nie spotkał odpowiedniego kompana, a on nie ma w naturze ...

It's nice to be in the dark, right?

Obraz
Samotny człowiek ma problem z mówieniem, rozmowami. Albo z ludźmi - jak kto woli. Mam na myśli prawdziwe, głębokie rozmowy o wewnętrznych problemach, które siedzą od tygodni, miesięcy albo od lat, a przykrywane kolejną warstwą kurzu przestają grać główne role w naszym życiu.  Samotny człowiek w dziwny sposób odnajduje pomoc. Podobno gadanie do siebie jest spoko; gadanie do nieba, do marmurowej płyty - to już nawet ciut przerażające, ale pomaga. Ucieczka w sztukę. Ucieczka dosłownie, jak najdalej, od wszystkiego i wszystkich.  Samotny człowiek nie lubi, gdy ofiarowuje mu się pomoc. Jest silny, jak mało kto. Skrywa więcej niż może się wydawać, ale wcale mu to nie przeszkadza. Jak dotąd sobie radzi, więc z czym problem? Ratowanie świata dla samej idei...no powodzenia. Nikt nie lubi, gdy pokazuje mu się "lepszą", wydawałoby się, drogę. Chcąc nie chcąc każdy z nas składa się z takich dwóch warstw; takiej, która jest dla wszystkich i takiej, która jest tylko dla sieb...

Gdyby nie oni wszyscy...

Zdarzają się dni, kiedy popadamy w kompletną rozpacz. I nie zawsze potrafimy to kontrolować. Budzimy się (najczęściej wstajemy tego dnia lewą nogą) i już myślimy o tym, kiedy będziemy mogli z powrotem położyć się spać! W takie dni najczściej wszystkie negatywne emocje kumulują się w nas, wtedy jest największe prawdopodobieństwo, że przytrafi nam się coś niemiłego, złego. Jesteśmy rozkojarzeni, smutni, i potrzebujący bliskiej osoby, dobrego słowa, zrozumienia. I trzeba mieć naprawdę wiele szczęścia, aby w takim czasie znaleźć kogoś, kto będzie nam w stanie pomóc. Gdy jesteśmy właśnie tacy zdekoncentrowani, rozkojarzeni i rozbici chwytamy się bardzo często nawet brzytwy. Jest to jedyne, choć złudne, tymczasowe rozwiązanie naszych słabostek, problemów. Zwyczajnie  potrzebujemy się wygadać. Czujemy się samotni pośród zamieszania, które nas otacza. I nagle wyłania się światełko, które jest nam w stanie wskazać drogę. Na początku jest to dla nas nadzieja, czujemy się naładowani pozytywną...