Zaczynam bredzić
Powoli tak się dzieje. Nie wiem, czy to są moje zwykłe dopowiedzenia, czy coś faktycznie w tym siedzi. To znaczy nic sobie nie wymyślam, ale z czasem wydaje mi się, że osaczam ludzi. Swoją nienawiścią i zbyt dosadnym realizmem przygniatam zalążki czyjegoś optymizmu. To odpycha. Zdecydowanie. Bo to wszystko przez ludzi. Tak, czuję się lepsza od zdecydowanej większości. Czuję się dorosła mając 17 lat. Niby powinno świadczyć to o dojrzałości. Natomiast wśród ludzi, wokół których się obracam to ewidentne odcięcie się od, moim zdaniem, dziecinady, a ich zdaniem, od szaleństwa i zabawy. Przykro mi, nie bawi mnie pierwszy lepszy kawał, nie będę się śmiała z każdego zdarzenia zabawnego dla przedszkolaka. Kurde, może ja się nie znam, może faktycznie jestem inna, ale chyba komizm w żartach inteligentnych nie polega na tym, że żart się tłumaczy, a jeśli ktoś śmieje się stale i nieustannie, to wcale nie świadczy o poczuciu humoru, przykro mi. Znów. Tak, naprawdę jest mi przykro że nie pasuje d...