Posty

Wyświetlam posty z etykietą rozmyślanie

Nie mam pracy, ale mam życie w internecie

Obraz
Czas nie ma znaczenia. Po prostu warto będzie tu kiedyś zajrzeć i przemyśleć, jak bardzo się wszystko zmieniło. Luźne informacje, grupowa terapia, anonimowa grupowa terapia. Whatever. Studia były przynajmniej czymś, co trzymało w ryzach. Stały kontakt z ludźmi zmusza do odpowiedniego zachowania, łączą się z tym pewne obowiązki. Brak anonimowości i fakt, że będziesz oceniany. Bo będziesz i tak naprawdę bardzo Cię to obchodzi, tylko udajesz, że jest inaczej. Tego już nie ma. Czy to zmusza do radzenia sobie z inną rzeczywistością? To zmusza raczej to poradzenia sobie ze sobą i obiecania sobie, że nie ucieknie się znowu do samotności. To przecież najprostsze rozwiązanie. Odżywa humanistyczna natura. W ryzach, które stworzysz. Ktoś, kto wyrwał się z tego szaleństwa wykorzysta każdą chwilę i najmniejszy kawałek wolności, nie da sobie przez ten krótki moment nic wmówić. Bycie człowiekiem w najprostszej postaci. Poznawanie, inspiracja. Zanim to wszystko trafi szlag i trzeba będzie w...

Powolna autodestrukcja

Nie móc zasnąć w pokoju pełnym myśli, to powolna autodestrukcja. Zdecydowanie nie polecana przeze mnie opcja, już lepiej tracić czas śpiąc. To tak a propos wczorajszej/dzisiejszej nocy. Obudziłam się po 24 i nie mogłam zasnąć. Nawet mój ukochany tak bardzo Tumblr nie był w stanie mnie zainteresować, na bloga nie miałam weny, a na kochanym Fejsbusiu sami ludzie, którzy nie zasługują na rozmowy ze mną o tej porze. Została mi muzyka. Jak wiadomo ludzie wrażliwi (jestem Artystką, opływam we wrażliwość) są bardzo emocjonalnie związani z każdą dziedziną sztuki, a muzyka ich nie opuszcza. Mnie wystarczy kilka znajomych dźwięków i tak jakby moje myślenie totalnie się zmienia, nie interesuje mnie TU i TERAZ, tylko CO BYŁO i CO BY BYŁO GDYBY. Zaczęło się niewinnie, od " To co dzisiaj spieprzyłaś Terelak?" ; jako, że po 10 znudziło mi się wyliczanie, zmieniłam temat. "Dlaczego mu nie pomogłaś?" Jak to nie? Cały czas z nim jestem, a On potrzebuje obecności i zrozumienia....