7 billion people, 14 billion faces
Chyba nie muszę tłumaczyć, od razu mogę przejść do narzekania. Chociaż czy ja narzekam? Ja tylko jestem zrzędliwą smarkulą, która wolałaby zostać w swoim świecie każdego ranka, gdy musi zderzyć się ze smutną, szarą rzeczywistością i patrzeć na te fałszywe gęby z odbitym na czole: "I TAK NIC DLA MNIE NIE ZNACZYSZ, UŚMIECHAM SIĘ, BO COŚ CHCĘ". Nie żebym to u Was widziała! Gdzieżby tam! Dobra, nie jest źle, są przecież wyjątki, ale dzisiejszy świat opiera się na konsumpjonizmie --> zachłanności --> wyimaginowanym potrzebom materialnym --> zapomnieniu o drugim człowieku --> zaniku emocji, czy głębszych uczuć. Rzeczywiście, kolorowo się to nie przedstawia. Ale kto może w stu procentach temu zaprzeczyć? Tak jest; 'jak chcesz coś ode mnie, to nagle wiesz, gdzie mnie znaleźć!'. Oczywiście wszyscy jak jeden zaprzeczamy, że nie, że jak w ogóle można było tak pomyśleć?! Zabawne. Jakby z faktem nie będę się kłócić , ciekawi mnie bardziej, skąd się to wzięło? Bo ...