Posty

Wyświetlam posty z etykietą dorosłość

Rzeczywistość bywa tak abstrakcyjna, jak formy z deszczu na szybach

Obraz
Ludzie mnie nie przestaną zaskakiwać. To dobrze, zawsze to jakaś rozrywka. Nie nudzę się, tylko rozmyślam, jak dopiec nie robiąc nikomu personalnie krzywdy, tylko zamienić negatywne emocje w słowa pełne niezrozumienia i zdziwienia gdzieś, gdzie nie czytają tego i tak osoby, do których powinno to dotrzeć. Powinno... może niekoniecznie TO, co piszę, ale jakikolwiek INNY punkt widzenia. Ale zanim puenta na początku moralniaka, to może jednak coś konkretnego na ten temat. Jak będę dorosła nie chcę być głupia. I nie chcę się bać. Nie chcę się wahać przed mierzeniem się z problemem. Teraz widzę, że w obliczu poważnych zawiłości w życiu wyjście z twarzą nie jest wcale takie łatwe.  Wtedy zdecydowanie łatwiej mają ludzie, którzy "wiedzą lepiej". Którzy są pewni swojej nieomylności i wyższości nad innymi. Nie przejmują się jakąkolwiek hierarchią, czy często zwykłą kulturą. Taki typ człowieka. Ale są jeszcze ci lojalni, szczerzy. (Tak, oni istnieją w sporej liczbie mnogiej! Też by...

Przepraszam, czy tu biją?

Obraz
Im bliżej do dnia moich 18. urodzin, tym dalej mi do dorosłości. Tak czuję. Ja wraz z biegiem dni (powinno być 'lat', ale nie przesadzajmy) wcale nie mądrzeję. Robię ogrom błędów, o wiele więcej, niż robiłam. Albo bardziej zwracam na nie uwagę... To o niczym nie świadczy. Powinnam się uczyć na błędach. To trochę błędne koło. Mówię o tym, co robię źle, cały czas te złe rzeczy robiąc. To chore. Na pewno nie normalne. Jakbym szukała wymówki na coś, co jest już naturalne. Ja to takim chcę stworzyć. Może ja się boję tej całej dorosłości. Tego, że muszę wziąć na siebie całą odpowiedzialność tego, co robię. Nie to, że nie umiem, bardziej nie chcę. Parę zdarzeń, których już doświadczyłam pokazują, że łatwo nie jest. Nikt niby nic nie obiecywał. To żaden argument. Wiem oczywiście, że "inni mają gorzej" - to uznaję za jedno z bardziej idiotycznych stwierdzeń. Co z tego, że inni mają gorzej? Żyję swoim życiem i dla mnie kryzysem i rzeczą okrutną będzie coś zupełnie innego. ...

Czy to już?

Obraz
To ten czas, gdy powinnam stać się odpowiedzialna? Dużo trzeba było pokonać, dużo problemów rozwiązać. Jak to zakończyłam? ZLEWKA NA CAŁEGO. To znaczy olałam po prostu sprawę, odpuściłam, poddałam się. Niestety, ale tak to u mnie wygląda. Nie ma się czym szczycić, to zdecydowanie nie jest powód do dumy. Formalnie wchodzimy w dorosłość. Marne szanse, że staniemy się ludźmi odpowiedzialnymi w dniu 18. urodzin. Zabawne, że niektórzy mają takie nadzieje i czekają, najwyraźniej, na cud. Zastanawiam się, czy tak było zawsze. Czy młodzi ludzi zawsze mieli problem ze swoją przyszłością. Oczywiście mam na myśli czasy współczesne, dawniej młodym ludziom życie układali rodzice. Zatem czy wcześniej też tylko minimalny procent młodzieży miał zaplanowaną przyszłość? Studia, pracę, może już życie z partnerem? Bo jak patrzę na rówieśników, jak patrzę na siebie to...jest źle. Zazdroszczę ludziom, którzy wiedzą, czego chcą, którzy są pewni siebie, pewni swoich umiejętności i możliwości. Samoświad...