Posty

Wyświetlam posty z etykietą internet

Pick a personality

Obraz
Bo możesz. Bo źle się ze sobą czujesz. Bo nie pasujesz do znajomych.  (Niestety/stety ominę gender, bo się nie znam, bo mnie to nie interesuję, bo mogę.) Ja tak głębiej chciałam. Wiele z nas jeszcze kształtuje w sobie określanie się w społeczeństwie. Mimo wszystko jest to mega trudne zadanie. Trudno jest żyć w zgodzie z samym sobą i z własnymi przekonaniami. A świat nam nie pomaga. Wygrywa silniejszy, a co za tym idzie, zdanie tego silniejszego. Nie każdy ma odwagę nie tyle wszystkiemu się sprzeciwiać, co po prostu mieć własne zdanie i mówić o nim. Jestem bardzo ciekawa ile z twarzy, które znam są prawdziwe. To takie trochę dopasowywanie się do ludzi, z którymi aktualnie się przebywa, do sytuacji. W zasadzie nic złego. Nikt nie jest "uniwersalny" . Musimy nauczyć się dopasowywać. Nie zmieniać, "bo tak będę przy nich lepiej wyglądać" , dopasowywać. Standardowym rozróżnieniem jest przede wszystkim internet - realny świat. To w internecie dajemy upust swoim pr...

Świat się kończy!

Obraz
Przykro mi, ale musimy się z tym pogodzić. Era internetu dopadła nas bardziej, niż nam się wydaje. Przykro mi o tym pisać, ale jakoś czuję, że muszę się wyżalić światu ze świata. HISTORIA OPARTA NA FAKTACH Kładłam duże nadzieje w tym związku. Wydawało się, że będzie idealnie. Ona była totalnie zauroczona, zakochana, nie widziała nic poza Nim. To znaczy...poza Jego zdjęciami i oknem rozmowy z Nim. Smutna relacja opierająca się na słowach pisanych przez komunikator. Mówię smutna, bo znam finał historii. Poznali się bardzo dobrze. Znajomość trwa od trzech tygodni, a wiedzą o sobie naprawdę wiele. Ona ma skłonności to zbytniego otwierania się przed nieznajomymi, chyba Jemu to nie przeszkadzało, pozwolił Jej na to, a Ona zaufała. Znaleźli wspólny język i znajomość się rozwijała. Wreszcie mogli się spotkać, pojechała do Niego (przy świetnie sprzyjającej okazji jaką była wycieczka do Jego miasta). Teoretycznie pojechała do Niego; mieli się spotkać około godziny 15. Pasmo nieszczęść...

#internet_friends #no_life #real_world_sucks

Troszku z dedykacją Ja tam życia bez internetu sobie nie wyobrażam. Do pewnego stopnia jestem uzależniona. Oczywiście zdaje sobie sprawę z ważniejszych rzeczy, ale, już abstrahując od źródła wiedzy, jest to miejsce do wyrażania siebie, swoich emocji. No i tak, ludzie publikują się w internecie, bo w realnym świecie nie są dobrze odbierani, nie są w ogóle odbierani i internet traktują, jako pewnego rodzaju ucieczkę? Czy może nawet nie próbowali i zamykają się przed światem ukazując siebie tylko tutaj? W każdym razie w internecie jest lepiej. Jest prościej. Wszystko możesz wcześniej przemyśleć sto razy, dokolorować, zretuszować. Możesz poczuć się lepszym. Często tylko w wyidealizowanym świecie możemy coś znaczyć, kogoś zainteresować, ktoś może nam ofiarować pomoc. Znajomości internetowe. Każda opiera się na innej relacji, od zakochania się w czyimś zdjęciu, przez zainteresowanie poglądami do chęci pomocy komuś. Każda z założenia jest czymś dobrym. Ale różnie bywa. Zakochaliśmy s...