Need more and more...
Lubię być miło zaskakiwana, w zasadzie, kto nie lubi? Doświadczyłam dziś czegoś bardzo miłego. Otóż dowiedziałam się, że pewna dziewczyna czyta mojego bloga i bardzo jej się podoba. Dowiedziałam się nie od niej samej niestety, ale to wcale nie zmniejsza mojej radości z tym związanym. Piszę te swoje bzdury stosunkowo krótko i jest to dla mnie przecudowne, gdy słyszę coś takiego. Generalnie widzę, że ktoś zwraca na to uwagę, czyta to, ale nie wiem czy się podobam. Trudno wymagać, żeby za każdym razem to zmuszało do odpowiedzi, moje marudzenie jeśli już, skłania do osobistej reflekcji, ale totalny brak reakcji sprawia, że uprawiam SZTUKĘ DLA SZTUKI. W każdej chwili mogę to przerwać i nikt nie będzie czuł, że coś stracił, ani ja nie będę czuła, że zbużyłam czyjś ład. Moim zdaniem odzew powinien być obiektywny i nieważne, czy pozytywny, czy negatywny. Wtedy chce się poszerzać horyzonty, pisać więcej, lepiej, sprawiać, że słowa, które przekazujemy naprawdę są coś warte....