Posty

Wyświetlam posty z etykietą bezsilność

Mało ambitnie zbieram siły

Obraz
Nie dosypiam, za chwilę mega ważne egzaminy, przygotowania do matury trwają, to ja może coś napiszę. Czasem tak jest, że gdy wyciągnę i położę przed sobą wszystko, co muszę zrobić, w głowie szybko układam plan i porządkowuję sobie co zrealizuję. Nie minie 5 minut, a w głowie kolejne refleksje i wtedy produktywność oraz chęci szlag trafia. Zatem czytam. Wiersze, artykuły, recenzje, fragmenty książek. Dużo czytam, w zasadzie nieistotne co tak naprawdę. A potem piszę. Nieważne gdzie. Tak muszę. Tak mam. Inaczej nie działam, jak powinnam. To takie trochę moje zasilanie. Nie wiem, co jesienna chandra ma z tym wspólnego. Ludzie mówią, że sporo. Ale co ci ludzie w sumie wiedzą. Wiedzą, jak się dowartościować przez złe samopoczucie innych. Cieszę się, że mogę się przydać. Luz, mi też się zdarza. Generalnie nie życzę nikomu źle, niech wszystkim wiedzie się dobrze. Ale mnie powinno powodzić się lepiej. No ale chandra. Czy ja wiem, czy to ona? Jestem jednym z niewielu przypadków, gdzie jesie...

Krzyczysz, bo nie masz nic do powiedzenia

Obraz
Bynajmniej. Często. W sensie krzyczę. No bo krzyczę często. Ale w zasadzie dlatego, że nie umiem dotrzeć do niektórych, wydawałoby się bliskich dla mnie ludzi. Bezsilność zabija. Chcesz, ale no kurna nie możesz! Tłumaczysz, ale się nie da! Ja wtedy mocno powątpiewam. Założę się, że nie tylko ja tak czuję. Czuję, że to, co robię, co mówię, jest bez sensu tylko dlatego, że rozmówca, za przeproszeniem, jest ograniczony! Bez względu na wiek, pozycję, kolor kurde sznurówek w butach! Ograniczona zdolność rozumienia i poznawania. Wtłoczenie do rozumu jednej myśli i pozostanie przy niej do końca jest tak banalne, że odrzucenie innych słów i  myśli jest oczywiste. Mnie jest przykro, chcę to uporządkować, chcę tłumaczyć, chcę naprawiać. NIE. Nie i koniec! Nie da się. Za to odechciewa się bardzo szybko. Oddalamy się, nie tracimy więcej czasu, boimy się, zostawiamy wszystko. "Bywa różnie" . Mimo wszystko warto się spiąć chyba i ogarnąć społeczno-komunikacyjny bałagan wokół nas. Będzie...

7 billion people, 14 billion faces

Chyba nie muszę tłumaczyć, od razu mogę przejść do narzekania. Chociaż czy ja narzekam? Ja tylko jestem zrzędliwą smarkulą, która wolałaby zostać w swoim świecie każdego ranka, gdy musi zderzyć się ze smutną, szarą rzeczywistością i patrzeć na te fałszywe gęby z odbitym na czole: "I TAK NIC DLA MNIE NIE ZNACZYSZ, UŚMIECHAM SIĘ, BO COŚ CHCĘ". Nie żebym to u Was widziała! Gdzieżby tam! Dobra, nie jest źle, są przecież wyjątki, ale dzisiejszy świat opiera się na konsumpjonizmie --> zachłanności --> wyimaginowanym potrzebom materialnym --> zapomnieniu o drugim człowieku --> zaniku emocji, czy głębszych uczuć. Rzeczywiście, kolorowo się to nie przedstawia. Ale kto może w stu procentach temu zaprzeczyć? Tak jest;  'jak chcesz coś ode mnie, to nagle wiesz, gdzie mnie znaleźć!'. Oczywiście wszyscy jak jeden zaprzeczamy, że nie, że jak w ogóle można było tak pomyśleć?! Zabawne. Jakby z faktem nie będę się kłócić , ciekawi mnie bardziej, skąd się to wzięło? Bo ...