Posty

Wyświetlam posty z etykietą pomoc

50% sukcesu

Obraz
Gdy masz wolne od ludzi, jakoś łatwiej dochodzisz ze sobą do porozumienia. Wolne od ludzi masz wtedy, gdy dochodzisz do wniosku, że nie są Ci potrzebni, a w zasadzie ich obecność, wsparcie, dobre słowo. Tylko nie uświadamiaj sobie, że oni się do tego nie nadają. Wszyscy wiemy, że tak jest, tylko po co się dobijać? Uświadomienie sobie swojej siły, jest cholernie ważne. Nie wierzę w przypadki, wierzę w jedną Siłę, która tym wszystkim kręci i zastanawiam się, co ja Jej takiego zrobiłam, że notorycznie się mści. Robi to znieczulając moich bliskich na moje problemy, znajdując mi zajęcia przeszkadzające mi w wypełnianiu własnych obowiązków, takie tam. Nie czuję się osamotniona i porzucona. Nie chcę zwalić swoich problemów, na coś, co według niektórych w ogóle nie istnieje, ale to wykorzystywanie moich, choćby najmniejszych potknięć, zaczyna być nie do zniesienia.  Zaskakujący (nie, w sumie nie, wszyscy wiemy, że tak jest, a mimo to, zawsze jesteśmy zdumieni) jest fakt, gdy jeśli...

"To nie potrwa długo, to zbyt głupie"

Obraz
Ciężko zrozumieć sytuacje, w jakich znajduje się drugi człowiek, gdy sami nie mamy z nimi do czynienia. Trudne sytuacje. Z całych sił na pewno staramy się wesprzeć, próbować sobie wyobrazić stan drugiej osoby, ale nie przychodzi to łatwo. Zagubienie, osamotnienie, strach przez uzewnętrznianiem się ze swoją prawdziwą tożsamością, różne fobie i choroby. Przecież dobrze wiemy na czym to polega. Tak nam się wydaje. Dopiero, gdy osobiście nas to dotyka, dociera do nas, jak bardzo byliśmy ślepi. Chcieliśmy jak najlepiej. Zbyt duża odległość między nami, a prawdziwym problemem drugiej osoby. Jeśli te problemy nie pochłonęły dostatecznie, żeby jeszcze stwarzać pozory normalności w świecie, w jakim się funkcjonuje, scenariusz wygląda bardzo podobnie w niejednej sytuacji. Jest parę osób, które kochają, masa znajomych, przyjaciel, może dwóch. Każdego dnia dzieje się coś pozytywnego, śmiejesz się z nimi wszystkimi i nawet negatywne momenty w ciągu dnia nie są w stanie zburzyć tej otoczki. Prz...

Szalona!

Obraz
Zdarza się. Każdemu się zdarzają głupie pomysły. To znaczy każdy coś tam sobie kiedyś ubzdura i wierzy w to bezgranicznie nawet, jeśli ludzie wokół próbują go od tego odwieść, próbują to od niego odsunąć. W tym momencie każdy jest wyznawcą swojej idei, pomysłu i nic tego nie zmieni. I dobrze. W końcu każdy ma prawo popełniać błędy. Każdy ma też pewnie takiego swojego Pseudo - Anioła Stróża. Osobę, która zawsze sceptycznie podchodzi do naszych szaleństw i co gorsza stara się nas od nich odciągnąć! Co to za pomysł? Przecież nasze plany są doskonałe! Już mniejsza czego dotyczą nasze plany, nie to jest sednem sprawy. Chodzi mi o Tę osobę. W zasadzie ciężko go nazwać przyjacielem - to za dużo, ale z drugiej strony pojawia się w odpowiednich miejscach o odpowiednich porach. To nie jest przypadek. To więź tworzona od paru lat, to relacja opierająca się na długiej i naprawdę porządnej znajomości. Nie trzeba się zgadzać w prowizorycznych sprawach, ba, nawet w oczywistych, nie trzeba mi...

To tylko kolejne godziny życia

Obraz
A w każdej z nich poznajemy siebie, otoczenie, innych ludzi, cały świat coraz bardziej. Niesamowite. Takie refleksje znów nachodzą w najbardziej nieoczekiwanych miejscach o nieoczekiwanych porach. Wśród nas, moich znajomych pewną tradycją już stał się obrzęd świętowania osiemnastych urodzin, w tym właśnie głębokie, pouczające i pomocne rozmowy. Mam niesamowitych ludzi wokół siebie.  Niektórzy uważają, że ludzie z natury są źli, niektórzy uważają wręcz odwrotnie, a ja sądzę, że ludzie z natury są smutni. Smutek, rozgoryczenie to uczucia, które mają w nas pierwszeństwo. To w zasadzie zdrowe podejście, ponieważ radość przyjmujemy z podwojoną siłą, która daje nam nadzieję i siłę na kolejne chwile. Byle tylko problemy nas nie  przytłoczyły podczas okresu "normalnego". Problemy Pierwszego Świata jak zwykliśmy mówić na kończącą się wódkę, brak fajek czy bolące nogi podczas tańca. Za moment przerwa. Idziemy zapalić. Po tych chwilach radości, śmiechu, po głośnej muzyce i rozś...

!PANIC!

Obraz
Bez kija nie podchodź. Mówię serio. Czasem takie wkurzenie na świat przybiera na sile. I wtedy drażni Cię wszystko. Totalnie wszystko. Nic nie wychodzi, więc lepiej za nic się nie brać, ale wtedy nawet leżąc można zrobić sobie krzywdę. Wkurzają rzeczy, nad którymi panujemy, przynajmniej powinniśmy, ale i takie zupełnie od nas niezależne. Bezsilność przekracza granice rozsądku. Nic tylko siąść i płakać.  Kto by się nie odezwał, co by kto nie zrobił, jaka by pogoda nie była i jakich skarpetek nie ubrałby brat - wszystko potrafi straszliwie podnieść ciśnienie! To nie tak, że tracimy panowanie nad sobą. Ale już dość. Dobrych rad, udawania, uśmiechania się do wszystkich, nieporozumień. Gubię się. Nie potrafię się pogodzić z niektórymi rzeczami, nie potrafię sobie pewnych rzeczy poukładać. Czuję, że jest źle i grunt się rozjeżdża, ale nadal głupio tkwię w przekonaniu, że dam radę i COŚ za chwilę zrobię, po czym wszystko stanie się jasne, klarowne, szczęśliwie i poukładane. BULLSHIT...

Ja, taka skomplikowana

Obraz
Zawsze chciałam być dorosła, samodzielna, piękna i zakochana. AHH, TO DZIECIŃSTWO... Kolejny wyczekiwany dzień, kolejny dzień pełen nadziei, kolejny dzień, który miał być cudowny, niesamowity i przepełniony pozytywnymi emocjami. Człowiek sobie planuje, układa, stwarza swoje wersję... To by było za proste. Na górze ktoś się wyśmienicie bawi. Jedno zdarzenie, teoretycznie planowane i wyczekiwane, zmienia wszystko. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć konsekwencji wszystkich zdarzeń. Całe szczęście! Jaki świat byłby nudny... Co nie zmienia faktu, że łatwiej byłoby się odnaleźć. Jak na razie - zagubienie, lvl: dość mocny. Pewność siebie mnie zgubi. Ratuje mnie Sokrates. Ja też wiem, że nic nie wiem. Aktualnie przynajmniej. Ciężko układać sobie myśli nie wiedząc co się czuje. Gdybanie jest ciekawsze. Brak konsekwencji. Prostsze. Nie wiem czy czas coś zmieni. Często daje nam dużo, ale czy osoby i ich postawa nie dają więcej?  Wahania nastrojów? Nie sądzę. Dezorientacja? Już p...

It's nice to be in the dark, right?

Obraz
Samotny człowiek ma problem z mówieniem, rozmowami. Albo z ludźmi - jak kto woli. Mam na myśli prawdziwe, głębokie rozmowy o wewnętrznych problemach, które siedzą od tygodni, miesięcy albo od lat, a przykrywane kolejną warstwą kurzu przestają grać główne role w naszym życiu.  Samotny człowiek w dziwny sposób odnajduje pomoc. Podobno gadanie do siebie jest spoko; gadanie do nieba, do marmurowej płyty - to już nawet ciut przerażające, ale pomaga. Ucieczka w sztukę. Ucieczka dosłownie, jak najdalej, od wszystkiego i wszystkich.  Samotny człowiek nie lubi, gdy ofiarowuje mu się pomoc. Jest silny, jak mało kto. Skrywa więcej niż może się wydawać, ale wcale mu to nie przeszkadza. Jak dotąd sobie radzi, więc z czym problem? Ratowanie świata dla samej idei...no powodzenia. Nikt nie lubi, gdy pokazuje mu się "lepszą", wydawałoby się, drogę. Chcąc nie chcąc każdy z nas składa się z takich dwóch warstw; takiej, która jest dla wszystkich i takiej, która jest tylko dla sieb...

Przepraszam, pomożesz mi mieć własne zdanie?

Obraz
To jak? Kto pomoże? Ostatnio zauważyłam, że tacy ludzie są niezbędni w naszym życiu! Czemu jesteśmy tak podatni na zdanie innych? Dlaczego strach jest jedyną, tak mocną emocją, że podporządkowujemy jej swoje życie? Boimy się; "co oni powiedzą?" , "co o tym sądzą?" , "a jak im się nie spodoba?" . Rzeczywiście, mamy problem. BO CO LUDZIE POWIEDZĄ? To zaczyna być śmieszne. Nie mówię o pomocy, przecież miliony razy pytamy kogoś o radę, jego zdanie; chodzi mi raczej o podporządkowywanie własnego zdania, pod czyjeś, żeby lepiej wypaść, żeby się dopasować, żeby nie zostać odtrąconym. Teraz to już przykre. Chcąc nie chcąc każdy z nas słucha opinii innych i bez dwóch zdań nie raz miał wątpliwości co do swojego zdania. A potem wybiera tak zwaną "bezpieczną opcję", no bo nie warto się przecież wychylać, po co? Jeszcze przestali by się z Tobą liczyć. Ciężko jest być odważnym. Ale tylko dzięki temu jesteśmy naprawdę wartościowymi ludźmi.  Ostatni...

Need more and more...

Lubię być miło zaskakiwana, w zasadzie, kto nie lubi?  Doświadczyłam dziś czegoś bardzo miłego. Otóż dowiedziałam się, że pewna dziewczyna czyta mojego bloga i bardzo jej się podoba. Dowiedziałam się nie od niej samej niestety, ale to wcale nie zmniejsza mojej radości z tym związanym. Piszę te swoje bzdury stosunkowo krótko i jest to dla mnie przecudowne, gdy słyszę coś takiego.  Generalnie widzę, że ktoś zwraca na to uwagę, czyta to, ale nie wiem czy się podobam. Trudno wymagać, żeby za każdym razem to zmuszało do odpowiedzi, moje marudzenie jeśli już, skłania do osobistej reflekcji, ale totalny brak reakcji sprawia, że uprawiam SZTUKĘ DLA SZTUKI. W każdej chwili mogę to przerwać i nikt nie będzie czuł, że coś stracił, ani ja nie będę czuła, że zbużyłam czyjś ład. Moim zdaniem odzew powinien być obiektywny i nieważne, czy pozytywny, czy negatywny. Wtedy chce się poszerzać horyzonty, pisać więcej, lepiej, sprawiać, że słowa, które przekazujemy naprawdę są coś warte....

Przyjaźń

Dziwna relacja, nie? Powinna być naturalna dla każdego człowieka. Odkąd w ogóle mamy kontakt z ludźmi świadomi czynów i słów wobec nich, odtąd zaczynamy czuć potrzebę, aby ktoś był nam bliski i by ten ktoś był z nami nieustannnie. Naturalną myślą jest myśl o tej osobie właśnie, naturalnym odruchem jest sięgnięcie po telefon i rozmowa, gdy chcemy się wyżalić albo opowiedzieć o tym, co przed momenten się wydarzyło.  Ostatnio doszłam do wniosku, że nie posiadam nikogo takiego. Może dla mnie PRZYJACIEL, to naprawdę dużo znaczące słowo, ale wiem, że gdy tak kogoś nazwę już tego nie pożałuję. Każdą osobę, którą każdy nazwałby przyjacielem u mnie znajduje mały minus przez który może być co najwyżej dobrym znajomym. Na przykład pewnej osobie nie powiem o wszystkim, nie mogę, mam dużo sekretów, innej nie wyżalę się, bo wiem, że mnie nie zrozumie, z kolejną nie będę się mogła dzielić swoim szczęściem i cieszyć, bo może ją to nawet zranić, a z jeszcze inną nigdy nie wyjdę, bo ta osoba pref...

Gdyby nie oni wszyscy...

Zdarzają się dni, kiedy popadamy w kompletną rozpacz. I nie zawsze potrafimy to kontrolować. Budzimy się (najczęściej wstajemy tego dnia lewą nogą) i już myślimy o tym, kiedy będziemy mogli z powrotem położyć się spać! W takie dni najczściej wszystkie negatywne emocje kumulują się w nas, wtedy jest największe prawdopodobieństwo, że przytrafi nam się coś niemiłego, złego. Jesteśmy rozkojarzeni, smutni, i potrzebujący bliskiej osoby, dobrego słowa, zrozumienia. I trzeba mieć naprawdę wiele szczęścia, aby w takim czasie znaleźć kogoś, kto będzie nam w stanie pomóc. Gdy jesteśmy właśnie tacy zdekoncentrowani, rozkojarzeni i rozbici chwytamy się bardzo często nawet brzytwy. Jest to jedyne, choć złudne, tymczasowe rozwiązanie naszych słabostek, problemów. Zwyczajnie  potrzebujemy się wygadać. Czujemy się samotni pośród zamieszania, które nas otacza. I nagle wyłania się światełko, które jest nam w stanie wskazać drogę. Na początku jest to dla nas nadzieja, czujemy się naładowani pozytywną...