Posty

Wyświetlam posty z etykietą przyszłość

Matura 2k15

Obraz
Skończyłam maturki w tym tygodniu. Nie, nie powiem Wam, jak mi poszło, nie będę oceniać poziomu egzaminów. Mam nadzieję, że tegoroczni maturzyści spełnią swoje plany, a tegoroczna matura nie zepsuję im marzeń. Bo jakby zakładam, że takowe macie. To dobrze, na pewno czujecie się bardziej bezpieczni, bardziej pewni. Coś sobie postanowiliście i możecie dążyć do realizacji tego. Gratuluję. A tak naprawdę przy Was wyglądam jak mała dziewczynka zapatrzona na swoich idoli, mówiąca "wooooow" i nie mogąca uwierzyć, ze takie coś jest możliwe.  Dawno nie miałam tak obojętnego stosunku do tego, co się dzieje. A w sumie nie dzieje się nic... To znaczy ja nic nie robię, żeby się działo. Tak zdawałam te matury ze świadomością, że nie jest mi to potrzebne, nic mi nie da, nie mam przyszłości, nie dam rady zadowalająco dobrze... Wydaje mi się nawet, że gdyby jakimś cudem okazało się, że jednej z pisemnych nie zdałam, wielce bym się nie przejęła no bo czemu? Egzamin jak egzamin, kolejny w...

Ja chcę sama!

Obraz
Co z tego, że mam co pisać, skoro nie mam kiedy tego robić. Planów była masa, historii ogrom, inspiracji nawał. Czas przeszły. Znalazłam chwilę i to wszystko sobie poszło. To znaczy nadal pewnie jest, ale się ukrywa. To znak, że nie chce być opowiedziane. Ja to przemyślę i ukryję. Sprytnie. Mam nadzieję, że nie wstydzicie się swoich uczuć, myśli, tego, czym się kierujecie w życiu. Trzeba być bardzo odważnym, żeby umieć podzielić się sobą z innymi. Niektórzy nie wyobrażają sobie nawet pisać bloga, czymś nie do przeskoczenia jest dla nich podzielenie się swoją opinią, swoimi przemyśleniami na dany temat. "Co będzie, jeśli im się nie spodoba?", "A co, gdy ktoś mnie skrytykuje?", "To może nikogo w ogóle nie zainteresować..." . A to tylko internet. Lekko dziwne byłoby to, gdybyśmy trafiali we wszystkie gusta i wszyscy mogliby się z nami zgadzać, a takie pytania siedzą w wielu osobach. Zbyt często ludzie wahają się przed powiedzeniem swojego zdania innym. N...

Zobaczymy za 10 lat kto miał rację!

Obraz
Czasem nie wiem, czy ludzie się naprawdę o mnie martwią, czy mają mnie za totalną idiotkę. Nieraz spotkałam się z dość pospolitą oceną moich życiowych wizji, czy planów. Totalne niezrozumienie, wręcz wyśmianie. Nieistotne - od rówieśników, ludzi starszych ode mnie. Chciałam pokazać nie tyle tę wizję, co trudność dogadania się z osobą o poglądach kompletnie odwrotnych. Ani trochę nie jest to łatwe, z czasem zaczyna być dosyć groźne, bo przestaje być normalną rozmową zmieniając się w wykłócanie, kto ma rację. Trochę niechcący, ale tak się zdarza, gdy wizje nie mają ani jednego punktu wspólnego.  Wszystko zawsze zaczyna się niewinnie. Nakreślasz swoje zdanie i spotykasz się już z z pewnym niezrozumieniem, ale na razie bardzo łagodnym. Z czasem wgłębiasz się, bardziej dokładnie opisujesz filozofię swojego przyszłego życia i odczuwasz z drugiej strony wręcz pogardę. Argumenty mogą być sensowne, ale na celu nie mamy zmuszenia do zmiany zdania. Każde z nas chcę pokazać, że ta je...

100, 99, 98, ...

Obraz
Nauczyłam się nie zostawiać niedokończonych wpisów. Na drugi dzień nie widzę w nich sensu. Oczywiście wtedy, gdy je jeszcze tworzę. Po prostu moje wynurzenia są zbyt głębokie i zbyt genialne, żeby pomieściły się wszystkie jednego dnia w mojej głowie... Dobrze, że jestem skromna.  Szkoda, że niepozbierana i zbyt artystyczna na bycie ścisłym. Zdarza się. (Czy 100 dni przed maturą to dobry moment, żeby dojść do wniosku iż nie tędy droga? Nie? Kurcze...) Niektórych rzeczy nie można wytłumaczyć. Trzeba się przyznać do błędów i słabości. Bezwzględnie wziąć się w garść. Starać się ratować to, co jeszcze ma, choćby najmniejsze, szanse na przeżycie. Zmieniają się priorytety. Bez zbędnego marnowania czasu na ustalanie celów. Realizacja. Ewidentnie wiadomo, do czego piję. Maturę piszemy raz w życiu (no oby!), ale częściej stajemy pod ścianą i uciekać już się nie da. Czas się kurczy, oddech staje się płytszy. Walka z nerwami. Teraz pytanie, jak silny jesteś. I znowu, brawura to nie odwa...

Czy to już?

Obraz
To ten czas, gdy powinnam stać się odpowiedzialna? Dużo trzeba było pokonać, dużo problemów rozwiązać. Jak to zakończyłam? ZLEWKA NA CAŁEGO. To znaczy olałam po prostu sprawę, odpuściłam, poddałam się. Niestety, ale tak to u mnie wygląda. Nie ma się czym szczycić, to zdecydowanie nie jest powód do dumy. Formalnie wchodzimy w dorosłość. Marne szanse, że staniemy się ludźmi odpowiedzialnymi w dniu 18. urodzin. Zabawne, że niektórzy mają takie nadzieje i czekają, najwyraźniej, na cud. Zastanawiam się, czy tak było zawsze. Czy młodzi ludzi zawsze mieli problem ze swoją przyszłością. Oczywiście mam na myśli czasy współczesne, dawniej młodym ludziom życie układali rodzice. Zatem czy wcześniej też tylko minimalny procent młodzieży miał zaplanowaną przyszłość? Studia, pracę, może już życie z partnerem? Bo jak patrzę na rówieśników, jak patrzę na siebie to...jest źle. Zazdroszczę ludziom, którzy wiedzą, czego chcą, którzy są pewni siebie, pewni swoich umiejętności i możliwości. Samoświad...