Posty

Keep calm and...keep calm :)

Obraz
O rany! Ile stres zabiera, to jest aż nie do uwierzenia. Nie wiem czy już emocje opadły, raczej tak, znów dopada mnie okres szukania weny, szukania pomysłu na siebie, szukania zajęcia. I tak skończy się na strasznym zmarnowaniu czasu. Tak bywa. Stres może wzmocnić, ale może też paraliżować, wręcz zabijać twórczość, kreatywność, zdrowy rozsądek, umiejętność trzeźwego myślenia. Przez stres nie potrzebuję kawy. Nic nie jest w stanie pobudzić bardziej. Ale to wszystko przed faktem. Podczas powiedzmy przygotowań. To wzmacnia i pobudza do działania. Nastaje ten moment i...wtedy stres zmienia zagrywkę. Paraliżuje i zabija. Powoli. Znęcając się nade mną. Taki cykl, powtarza się za każdym razem. Zwariować można. Masa ludzi z mojego otoczenia ma ten sam problem. Walczą ze stresem, starają się rozluźniać. A metod radzenia sobie ze stresem jest od groma. Szkoda, że tak wiele z nas jest w tym wszystkim zagubiona i sięga nie po to, co trzeba. Nie będę się nad tym rozwodzić; wiadomo, że sięg...

J'ai tué ma mère

Obraz
Nie ja. On. A zrobił to genialnie. Od zawsze go uwielbiam; jego odpowiadanie w filmach na pytania, dla niego najważniejsze, z jakimi spotyka się w życiu, jego delikatność, ale i dojrzałość, jego artyzm i niezależność. Zdeklarowany homoseksualizm nie przeszkadza mu w mówieniu o miłości nie-homoseksualnej. Jest uroczy w tym co robi, jest wyrazisty. Jest Kanadyjczykiem, moim zdaniem, o francuskiej naturze. Artysta. Xavier Dolan. W każdym filmie porusza tematykę miłości i seksualności. Robi to w przepiękny sposób, ale jego filmy postrzega się generalnie nie, jako filmy piękne, a nietypowe. Każdy z nich odbierany zostaję nieco sensacyjnie. Tworzy filmy codzienne, współczesne, cudowne. Jego twórczość nie musi się podobać, ważne, że dociera. Ważne, że nie dociera do wszystkich. Z tym, że ja nie o nim chciałam. Bo może to ja jestem złym dzieckiem, a Jej nie mogę postrzegać w kategorii dobra, czy zła. Ważne, że jest. Z tym, że pomogłoby wzajemne zrozumienie. Ale do tego potr...

Jądro ciemności - nasza wyższość i egoizm

Obraz
Jak wysoką wartość ma człowiek, którego należy cenić, na którego w ogóle warto zwracać uwagę? Jak wysoką wartość ma człowiek, żeby powiedzieć, że ma on wartość jakąkolwiek?  Trzymają się mnie takie pytania, bo już od jakiegoś czasu próbuję się pogodzić ze światem. To, że nie zniosę głupoty i nie lubię ludzi głupich (nie biorąc pod uwagę ich wiedzy) to jedno, ale przecież mogłabym jakoś przeboleć tych parę minusów i polubić otoczenie. Zatem szukam tych dojść, przez które będę w stanie zaakceptować wszystko wokół.  Jak w ogóle tworzy się nasza wartość? Coś wynosimy, wiadomo, z domu. Pewnego rodzaju myślenie, jakiś system wartości, którym żyją nasi bliscy. Dużo chłoniemy z otoczenia, bardzo dużo. Z czasem z niego wybieramy o wiele więcej, niż powinniśmy i to, co "obce", ma dla nas większe znaczenie. Tworzymy siebie samych wszystkim dookoła.  A jak ukazujemy światu naszą wartość? Chyba to, co światu dajemy, to, czym go reprezentujemy o niej świadczy. Pomijam styl...

To tylko kolejne godziny życia

Obraz
A w każdej z nich poznajemy siebie, otoczenie, innych ludzi, cały świat coraz bardziej. Niesamowite. Takie refleksje znów nachodzą w najbardziej nieoczekiwanych miejscach o nieoczekiwanych porach. Wśród nas, moich znajomych pewną tradycją już stał się obrzęd świętowania osiemnastych urodzin, w tym właśnie głębokie, pouczające i pomocne rozmowy. Mam niesamowitych ludzi wokół siebie.  Niektórzy uważają, że ludzie z natury są źli, niektórzy uważają wręcz odwrotnie, a ja sądzę, że ludzie z natury są smutni. Smutek, rozgoryczenie to uczucia, które mają w nas pierwszeństwo. To w zasadzie zdrowe podejście, ponieważ radość przyjmujemy z podwojoną siłą, która daje nam nadzieję i siłę na kolejne chwile. Byle tylko problemy nas nie  przytłoczyły podczas okresu "normalnego". Problemy Pierwszego Świata jak zwykliśmy mówić na kończącą się wódkę, brak fajek czy bolące nogi podczas tańca. Za moment przerwa. Idziemy zapalić. Po tych chwilach radości, śmiechu, po głośnej muzyce i rozś...

Konfabulacja

Obraz
Czyli mistrzyni języka polskiego poznaje kolejne głupie słowo teoretycznie tylko przydatne do poszerzenia swojego jakże ubogiego ciągle jeszcze słownictwa, co służyłoby w przyszłości możliwością kwiecistego wypowiadania się, praktycznie jednak rzecz ujmując zapomni o nim w przeciągu następnych kilku godzin, co przeżyje nie skrywając żalu i smutku.  Zdanie kozak. Będzie tego. Ja tak głębiej chciałam. Generalnie psychologia poznawcza. Ale już dość słownika i nieprzydatnych wyrazów. Jakże u mnie temat na czasie, to poznawanie. Okazuje się nie tylko u mnie. Taki okres poszukiwań. Problemy poznawania siebie i tworzenie swojej osoby budując obraz na odpowiedziach na pytania "kim jestem?" . To wszystko jest strasznie skomplikowane. Na początku powstaje w głowie pewna struktura osobowości. Człowiek jest tylko narzędziem, który przetwarza informacje, obrabia wszystko wokół na taki, a nie inny obraz. Są to procesy poznawcze. Nas, ludzi tworzy wiele czynników zewnętrznych. Są t...

!PANIC!

Obraz
Bez kija nie podchodź. Mówię serio. Czasem takie wkurzenie na świat przybiera na sile. I wtedy drażni Cię wszystko. Totalnie wszystko. Nic nie wychodzi, więc lepiej za nic się nie brać, ale wtedy nawet leżąc można zrobić sobie krzywdę. Wkurzają rzeczy, nad którymi panujemy, przynajmniej powinniśmy, ale i takie zupełnie od nas niezależne. Bezsilność przekracza granice rozsądku. Nic tylko siąść i płakać.  Kto by się nie odezwał, co by kto nie zrobił, jaka by pogoda nie była i jakich skarpetek nie ubrałby brat - wszystko potrafi straszliwie podnieść ciśnienie! To nie tak, że tracimy panowanie nad sobą. Ale już dość. Dobrych rad, udawania, uśmiechania się do wszystkich, nieporozumień. Gubię się. Nie potrafię się pogodzić z niektórymi rzeczami, nie potrafię sobie pewnych rzeczy poukładać. Czuję, że jest źle i grunt się rozjeżdża, ale nadal głupio tkwię w przekonaniu, że dam radę i COŚ za chwilę zrobię, po czym wszystko stanie się jasne, klarowne, szczęśliwie i poukładane. BULLSHIT...

Ja, taka skomplikowana

Obraz
Zawsze chciałam być dorosła, samodzielna, piękna i zakochana. AHH, TO DZIECIŃSTWO... Kolejny wyczekiwany dzień, kolejny dzień pełen nadziei, kolejny dzień, który miał być cudowny, niesamowity i przepełniony pozytywnymi emocjami. Człowiek sobie planuje, układa, stwarza swoje wersję... To by było za proste. Na górze ktoś się wyśmienicie bawi. Jedno zdarzenie, teoretycznie planowane i wyczekiwane, zmienia wszystko. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć konsekwencji wszystkich zdarzeń. Całe szczęście! Jaki świat byłby nudny... Co nie zmienia faktu, że łatwiej byłoby się odnaleźć. Jak na razie - zagubienie, lvl: dość mocny. Pewność siebie mnie zgubi. Ratuje mnie Sokrates. Ja też wiem, że nic nie wiem. Aktualnie przynajmniej. Ciężko układać sobie myśli nie wiedząc co się czuje. Gdybanie jest ciekawsze. Brak konsekwencji. Prostsze. Nie wiem czy czas coś zmieni. Często daje nam dużo, ale czy osoby i ich postawa nie dają więcej?  Wahania nastrojów? Nie sądzę. Dezorientacja? Już p...