Posty

Mało ambitnie zbieram siły

Obraz
Nie dosypiam, za chwilę mega ważne egzaminy, przygotowania do matury trwają, to ja może coś napiszę. Czasem tak jest, że gdy wyciągnę i położę przed sobą wszystko, co muszę zrobić, w głowie szybko układam plan i porządkowuję sobie co zrealizuję. Nie minie 5 minut, a w głowie kolejne refleksje i wtedy produktywność oraz chęci szlag trafia. Zatem czytam. Wiersze, artykuły, recenzje, fragmenty książek. Dużo czytam, w zasadzie nieistotne co tak naprawdę. A potem piszę. Nieważne gdzie. Tak muszę. Tak mam. Inaczej nie działam, jak powinnam. To takie trochę moje zasilanie. Nie wiem, co jesienna chandra ma z tym wspólnego. Ludzie mówią, że sporo. Ale co ci ludzie w sumie wiedzą. Wiedzą, jak się dowartościować przez złe samopoczucie innych. Cieszę się, że mogę się przydać. Luz, mi też się zdarza. Generalnie nie życzę nikomu źle, niech wszystkim wiedzie się dobrze. Ale mnie powinno powodzić się lepiej. No ale chandra. Czy ja wiem, czy to ona? Jestem jednym z niewielu przypadków, gdzie jesie...

Przepraszam, czy tu biją?

Obraz
Im bliżej do dnia moich 18. urodzin, tym dalej mi do dorosłości. Tak czuję. Ja wraz z biegiem dni (powinno być 'lat', ale nie przesadzajmy) wcale nie mądrzeję. Robię ogrom błędów, o wiele więcej, niż robiłam. Albo bardziej zwracam na nie uwagę... To o niczym nie świadczy. Powinnam się uczyć na błędach. To trochę błędne koło. Mówię o tym, co robię źle, cały czas te złe rzeczy robiąc. To chore. Na pewno nie normalne. Jakbym szukała wymówki na coś, co jest już naturalne. Ja to takim chcę stworzyć. Może ja się boję tej całej dorosłości. Tego, że muszę wziąć na siebie całą odpowiedzialność tego, co robię. Nie to, że nie umiem, bardziej nie chcę. Parę zdarzeń, których już doświadczyłam pokazują, że łatwo nie jest. Nikt niby nic nie obiecywał. To żaden argument. Wiem oczywiście, że "inni mają gorzej" - to uznaję za jedno z bardziej idiotycznych stwierdzeń. Co z tego, że inni mają gorzej? Żyję swoim życiem i dla mnie kryzysem i rzeczą okrutną będzie coś zupełnie innego. ...

Zmiany są dobre - potwierdzone info!

Obraz
Głupio tak odpuszczać. A co, gdy naprawdę nie masz już skąd brać sił? Opanowuje Cię totalne zwątpienie. Chyba wszyscy potrzebujemy zmian. Smutne, gdy przyzwyczajenie okazuje się zbyt silne. Wtedy chęć zmian przegrywa z naszą słabością. Szkoda. Inni takie zachowania nazywają nadzieją, a to ciekawe.  Lubię być spokojna. I wolna. Gdy nikt niczego ode mnie nie oczekuje. Rozpieszczona w wyborze. I szczęśliwa szczęściem dnia codziennego. Wydaje się banalne. Zbyt banalne, żeby pięknym być mogło. Zbyt banalne, żeby szczęście dawać mogło. Szczerze polecam kreowanie swojego osobistego świata. Ręcami własnymi, umysłem, sercem. Byle samemu. I tylko swojego. Prywatnego, ze sferą dla innych. Tylko nie przesadzajmy z jej wielkością. Bądźmy egoistami. Co w tym złego? Lepiej się poświęcać i czasem, jak dobrze pójdzie, czerpać z tego coś dla siebie? Wątpię. Poza tym, stworzymy coś sami sobie, to będziemy też tylko sobie wdzięczni jeśli efektem będzie sukces, a gdy coś nie wyjdzie, pretensje moż...

Idź być szczęśliwym gdzie indziej!

Obraz
Albo chodź i tym szczęściem się podziel. Zależy od aktualnego nastroju. Ludzie są wybredni. Nie lubią, gdy powodzi się innym. Gdy powodzi się TYLKO innym. Ale my za dużo czasu tracimy na takie zastanawianie się, albo na nienawiść dla tych,  którzy są aktualnie bardziej szczęśliwi, niż my. Przecież to chore. Wolimy szerzyć nienawiść w stosunku do innych, zamiast zająć się swoim szczęściem. Dlaczego?! Naprawdę nie rozumiem. Może kogoś na szczęście nie stać? Wydawałoby się, że nic bardziej gratisowego na tym świecie nie ma. Wiadomo, że nieraz na to szczęście trzeba jakoś zapracować, ale zwykłe, najmniejsze szczęścia można czerpać z każdej chwili, trzeba umieć patrzeć. Chociaż nie tyle patrzeć, co widzieć. Trzeba umieć dostrzegać. A to znowu wymaga odrobinę wysiłku. Łatwiej oczywiście założyć ręce i z grymasem na twarzy, dość krytycznie opiniować wszystko wokół. Szkoda. O ile żyłoby się łatwiej i przyjemniej, gdyby każdy skupiał się na swoim szczęściu, na szczęściu bliskich osób...

Let's be alone together!

Obraz
Czy niektórzy ludzie nie powinni być sami? Mam na myśli osoby z właśną, niepodważalną opinią światopoglądową; osoby zbyt zawzięte i zbyt zamknięte. Niektórzy też zwyczajnie wolą być sami. Życie z drugim człowiekiem sporo od nas wymaga. Oczywiście zaraz wszyscy, jak jeden powiedzieliby, że skoro nie czuję tego, nie rozumiem, że związek polega na pracy i kompromisach, nie powinnam w ogóle się odzywać, bo przecież trzeba się nauczyć żyć razem,a to trwa. Jasne, tylko nie wszyscy muszą tego chcieć. Ja już długo nie robię tego, co powinnam i mocno wyznaję  "nie znam się, to się wypowiem" , dlatego właśnie piszę tutaj swoją kolejną polemikę ze światem. Nie zdawałam sobie sprawy, że pewne myślenie tak bardzo może zaburzyć światopogląd, relację z innymi, itd. Wiedziałam, że to wiele zmieni, na wiele mocno wpłynie, ale nie do tego stopnia. Jakby nie kryję się z pewnymi poglądami, ale poznałam dzięki temu moc podświadomości. To znaczy nie jestem fanatyczką w żaden sposób, ale pewne m...

HUMAN ERROR

Obraz
Sama do końca nie wierzę, że takie wyrażenie mogło mnie aż tak zainspirować do głębszych przemyśleń na temat człowieka i jego życia.  Wiadomo, że nie tylko te dwa słowa, na pewno coś jeszcze innego siedzi w mojej głowie, ale  "human error"  jest aktualnie na samym przodzie. Poznając kogoś, widząc kogoś pierwszy raz gromadzimy jak najszybciej jak najwięcej informacji o nim. Wręcz chłoniemy wszystko co do nas mówi - bezpośrednio odczytujemy, lub czytamy z jego ruchów, mimiki, a nawet ubioru - w sposób pośredni. Chcąc, nie chcąc klasyfikujemy tego kogoś i, może podświadomie, tworzymy "haka na niego". Ja nie mówię, że od razu, ale gdy tylko zdobędziemy coś, co kiedyś może jakoś moglibyśmy wykorzystać przeciwko niemu, chowamy głęboko w podświadomości. Może to brzmi zbyt drastycznie, jakbyśmy na każdego szukali czegoś, dzięki czemu możemy go zniszczyć, ale to nie o to chodzi. Krótko mówiąc znajdujemy u kogoś SŁABY PUNKT i pamiętamy o nim bardzo długo. Znając to mamy ...

Krytyka postawy biernej i autodestrukcja

Obraz
O rany, rany. Znowu tak poważnie.  Ostatnio brakuje mi weny, to chyba widać. Na pewno nie czasu; to też widać - perfekcyjnie go marnuję. Pomyślałam, że może warto się zebrać, poukładać inspiracje minionych dni i się nad tym zastanowić. Nie wiem, czy to beztroska, głupota, a może wydaje mi się, że tak jestem idealnie poukładana, że nie warto zajmować się tak trywialnymi rzeczami, jak szkoła, przyszłość, ambicje. Najprawdopodobniej czekam na cud. Tak pozytywnie. Albo na porządnego kopa w tyłek od życia?... O tak, zrozumienie, czego się chce może być bardzo dobrym początkiem. Z tym, że takie zastanawianie się samo w sobie jest do niczego. Tak, to każdy jest mocny. W sercu bunt, chęć działania, chęć zdobywania, chęć bycia lepszym, najlepszym! Ale jak ja to mówię, "to wymaga czegokolwiek" . Przegrana z lenistwem zaliczona po raz kolejny. Paradoks. Biorąc pod uwagę większą klamrę czasową. No bo, dajmy na to, znajdujemy wreszcie pewien cel i dążymy do niego ze wszystkich ...